25.01.2018

Izabela Kowalska – podsumowanie 3 miesięcy współpracy z marką Stand4Socks

Chcesz się dowiedzieć jak wygląda wymiana w ramach Erasmusa dla Przedsiębiorców w praktyce?

Przeczytaj historię Izabeli Kowalskiej, która zdecydowała się wyjechać do Manchesteru, żeby przez 3 miesiące pracować z marką Stand4Socks.

 

 

 

Izabela Kowalska - moje doświadczenie z EYE

O programie Erasmus dowiedziałam się z maila, który do dziś nie wiem, jak trafił do mojej skrzynki. Gdy go otworzyłam, nie za bardzo mogłam uwierzyć, że taki program jest, funkcjonuje i na dodatek mogę do niego aplikować. To był dla mnie idealny czas, ponieważ projekt, nad którym pracowałam od kilku miesięcy nie powiódł się. Nie pozyskałam na niego funduszy, po wielu próbach wdrożenia go w życie nie przypominał zupełnie moich początkowych założeń i już go nie czułam. Głowa pulsowała mi od kolejnych pomysłów, ale nie miałam pojęcia, w którym kierunku chcę iść. Do programu musiałam aplikować “na już” i to zmobilizowało mnie, żeby solidnie się zabrać za analizę rynku, rozmowy z potencjalnymi klientami i przygotować biznes plan. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko, sprawnie i cały proces aplikacyjny przebiegł bez najmniejszych problemów.

produktPółtora miesiąca później od otrzymania pierwszego maila, zostałam zakwalifikowana do programu. Czekał mnie jeszcze proces wyboru hosta. Zabawne, bo gdy pierwszy raz na szybko odsortowałam interesujące mnie branże, kraje etc., w oczy rzuciła mi się tylko jedna firma – produkująca skarpetki, zlokalizowana gdzieś w małej mieścinie w Wielkiej Brytanii. Tego dnia nie miałam czasu, żeby się temu lepiej przyjrzeć, więc wróciłam do tematu za kilka dni. Porządnie przysiadłam do znalezienia sensownego hosta, spisałam dwudziestu potencjalnych, skontaktowałam się przepisowo z pięcioma, wysłałam do nich, oprócz informacji w systemie, też wiadomości na podane przez nich skrzynki mailowe. Odezwało się trzech z nich, po rozmowach na Skype’ie każdy wyraził chęć współpracy. I przyszedł najtrudniejszy czas: wyboru hosta. Każdy z nich oferował zupełnie coś innego. Miałam do wyboru agencję social media w Londynie, gdzie mogłam nauczyć się, jak zarządzać komunikacją i strategią marketingową w mediach społecznościowych (bardzo tego potrzebowałam); firmę produkującą w Europie i Azji ekskluzywne ubrania męskie z siedzibą w Amsterdamie, gdzie mogłam mieć codzienny kontakt z moim docelowym klientem, czyli eleganckim mężczyzną, interesującym się modą i chętnie wydającym niemałe sumy na dodatki (super); oraz wspomnianą już firmę produkującą skarpetki, która na szczęście (!) okazała się być zlokalizowana w Manchesterze. Atutem ostatniej był fakt, że założyciel marki, zajmował się wszystkim sam. Od A do Z. Był odpowiedzialny za projekty, produkcję, stronę internetową, politykę cenową, strategię marketingową, social media, sprzedaż online, offline, dystrybucję, customer service i kolejne pomysły rozwoju marki. Jak to usłyszałam, byłam kupiona. Bo taki był mój plan na mój biznes. Wszystko zamierzałam robić sama. Ponadto okazało się, że to nie tylko brand sprzedający kolorowe skarpetki, a przedsiębiorstwo społeczne, o którym nawet nie wiedziałam, że istnieje.

IMG_20170218_133139_136 To był brakujący element mojej układanki i zainspirował mnie do zbudowania mojego projektu na podobnym modelu. Robić biznes, który wspiera społeczność, cel charytatywny czy ludzi w potrzebie? Tak! Od razu kliknęło i zdecydowałam się wyjechać do Manchesteru, żeby pracować z marką Stand4 Socks. Co prawda ja chciałam produkować ekskluzywne poszetki w Polsce, a tu produkowaliśmy skarpetki w Turcji, ale okazało się, że te dwa biznesy mają więcej wspólnego niż początkowo mi się wydawało. Finalnie poszetki będę produkowała w Wielkiej Brytanii i to 30 kilometrów od Manchesteru. Wyjazd wpłynął nie tylko na zmianę decyzji dotyczącą miejsca produkcji, ale także na moje postrzeganie, jak robić biznes, mając ograniczony budżet i będąc odpowiedzialną za wszystkie aspekty i kolejne kroki. Mając doświadczenie w korporacji, gdzie budżety są duże i każdy jest odpowiedzialny za wycinek działania, takie doświadczenie naprawdę zmieniło mój “business mindset”.

nici Uważam, że program jest stworzony dla ludzi, którzy chcą intensywnie pracować nad sobą i swoim pomysłem oraz podpatrzeć ludzi z większym od swojego doświadczeniem w danej branży. Dla mnie trzy miesiące pracy były jak przyspieszony kurs, a nawet szkoła biznesu. Największy błąd, jaki popełniłam? Wracałam z wizją, wyznaczonym celem i efektami, jakie chciałam osiągnąć, ale bez strategii działania i deadline’u. Bez konkretnego planu krok po kroku, co mam zrobić i bez wyznaczonej na sztywno daty wystartowania z moją marką. A tworząc firmę od podstaw, samemu, ilość działań potrafi przytłoczyć. Gdy wróciłam, rzuciłam się w projekty, które na mnie czekały i termin startu przesuwałam o kolejne miesiące. Kilka tygodni temu podjęłam decyzję, że koniec z tym: wyznaczam konkretną datę, rozpisuję plan i DZIAŁAM. Datę wyznaczyłam na 22.2.2018, rozpisałam plan, korzystając z diagramu ishikawa i po raz trzeci (ostatni) zmieniłam nazwę i wykupiłam domenę: rebellesquare.com. Zatem marka REBELLE SQUARE będzie miała premierę z końcem lutego 2018 roku. Na razie zapraszam na profil na Instagramie: https://www.instagram.com/rebellesquare/ .

IMG_20170222_080508_903

Skorzystanie z programu Erasmus i wyjazd był jedną z lepszych decyzji, jakie podjęłam w kontekście własnego rozwoju i inwestycji w biznes. Zachęcam do udziału tych, którzy nie boją się wyzwań, chcą się uczyć, intensywnie pracować i włożyć wysiłek w budowę swoich projektów. Jednak również namawiam do planowania działania krok po kroku, żeby uniknąć mojego błędu: czyli super wizja, masa pomysłów na rozwój, ale brak strategii, jak je wdrożyć, a po drodze jeszcze praca przy innych projektach. Wystartowanie z własnym biznesem wymaga czasu i poświęcenia, ale ponad wszystko jest to ogromnie fascynujące wyzwanie.